Polowe łóżko i krzesło zajmują całą przestrzeń. Bielona wapnem izba na poddaszu jest tak wąska, że przypomina celę. Wrażenie to pogłębia małe skośne okienko. Ale to pokój gościnny w kawiarni Gustave`a Ravoux w Auvers-sur-Oise. Na łóżku, oparty o poduszki, w na wpół leżącej pozycji spoczywa nieruchomo niewysoki rudawy mężczyzna. Słychać kroki na schodkach. Do pokoju wchodzi szczupły mężczyzna o wymizerowanej, zdradzającej chorobę i wielkie zmęczenie twarzy. Obejmuje czule leżącego, całuje go w policzki. Płacze